Moja obsesja kaktusowa trwa. Rzekłabym, iż nawet się lekko nasiliła. Nie zdziwiło mnie więc to, że na Dzień Matki dostałam kolejny, dorodny, kłujący okaz :) Moja, kochana córeczka wie jak uszczęśliwić swoją, starą matkę;)
W mojej sypialni dzisiaj dwa nowe nabytki. Pierwszy, to stara loftowa lampa. Prawdopodobnie z dawnego gabinetu lekarskiego lub szpitala. Bardzo ciężka, i z regulowanym ramieniem. Jest to prezent od mojego ulubionego wujka który podarował
Taka oto stara, metalowa taca. Niebiańsko błękitne vintage i tyle. No i może jeszcze to, że kosztowała tylko 5zł. Uwielbiam takie znaleziska. Niby drobnostka, a cieszę się nią jak dziecko.
Ostatnim razem pokazywałam Wam co upolowałam na Bytomskim Jarmarku Staroci. Uchyliłam też rąbka tajemnicy zdradzając, że kupiłam coś jeszcze. A więc to "coś jeszcze", to wielgachny, drewniany sznur korali. Bez mała dwumetrowy. Jak
Smacznego jajka i bardzo mokrego śmigusa dyngusa wpadam życzyć Wam pomiędzy gotowaniem bigosu, a wieszaniem prania :) Chciałam się też pochwalić zajączkiem, którego wydziergałam na szydełku.
Nie wiem czy pamiętacie, ale już w tamtym roku pisałam, że nie lubię ozdób wielkanocnych i pisanek w tradycyjnych kolorach. Przeważnie jest to żółty i zielony. Są to także tandetne, plastikowe kurczaczki i jajka, lub nic nie warte figurki ze sklepu
Wszystkie zdjęcia na tym blogu są mojego autorstwa chyba, że zaznaczę inaczej. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie. Proszę uszanuj moją pracę .